piątek, 4 września 2015

Lustro

Staję naprzeciw zwierciadła.
Swym dociekliwym okiem przenika moja duszę.
Pokazuje mi wspomnienia, o których już zapomniałam,
Z których byłam dumna,
I te, które chciałam ukryć.
Tych jest najwięcej.
Raz po raz muszę oglądać swoje błędy.
Teraz bym ich nie popełniła,
Mimo to bardzo mi wstyd.
Ich skutki nadal wracają,
Coraz silniej i silniej.
W końcu rozbijam lustro na miliony moich win.
Czuję ostre pieczenie na twarzy, szyi, piersiach.
Rany nie chcą się goić,
Pozostaną ze mną na zawsze,
Pozostaną pomimo próśb i łkania.
Do końca moich dni.
Pozostaną, ponieważ ciężko naprawić swoje błędy,
Szczególnie te, które zraniły innych.